poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Numer telefonu - Anna Kucharska



Dane techniczne książki
Autor: Anna Kucharska
Liczba stron: 240
Okładka: miękka
Format: 135x208 mm
Cena okładkowa: 29 zł

Wydawnictwo: Videograf

Okładka - widnieje na niej zamyślona kobieta, która siedzi na skarpie, a poniżej na okładce jest czarny kocur z zielonymi ślepiami. Okładka nie należy do ślicznych i zbytnio zachęcających, ale też nie jest zła.

Biorąc tą książkę do czytania pomyślałam sobie, że ma tylko 240 stron i że bardzo szybko ją przeczytam i tak też właśnie było. Książkę pochłonęłam w mgnieniu oka.

Główną bohaterką w książce jest Zuzanna Piątek, która boryka się ze stratą ukochanej mamy. Niestety jej matka zmarła dwa lata temu i dziewczyna nadal nie może sobie poradzić z żałobą. Chodzi z automatu do pracy, zostaje w niej po godzinach, nigdzie nie wychodzi. Tak naprawdę odcięła się od wszystkich znajomych, a także od jej ukochanego ojca. Na domiar złego dziewczynę molestuje pewien facet w pracy, ale jej szef ją zwalnia twierdząc, że to jej wina.  Do tego dręczy ją złośliwy kot sąsiadki, który niemiłosiernie syczy przez ścianę i Zuza ma już go po dziurki w nosie. Zuzia co jakiś dzwoni do swojej mamy na jej komórkę, ale nikt nie odpowiada, aż pewnego dnia tajemnicza osoba odebrała telefon i co ciekawe Zuzia zaprzyjaźnia się z tą osobą. Nieoczekiwanie życie dziewczyny nabiera tempa i pojawiają się niespodzianki. Oczywiście autorka zawarła w tej całej powieści wątek miłosny. Dalej już nic wam nie zdradzę. Musicie same doczytać...

Ogólnie książkę czytało się bardzo szybko i jest napisana lekkim językiem, a do tego czasami można było się pośmiać. Tylko wkurzała mnie sama główna bohaterka. Bo kurde ile można opłakiwać matkę? Rozumiem żałoba, bliska więź z matką, ale niestety żyć trzeba dalej, a nie wegetować i ciągle mieć o coś pretensje i wszystkich odrzucać. Gdybym mogła to bym posłała jej kilka słów bo naprawdę czasami nerwowo nie wytrzymywałam.

Podsumowując - książka lekka i szybko się ją czyta :)

Ciekawa jestem czy ją czytałyście i czy choć odrobinę Was zaciekawiłam :)

Pozdrawiam :)


7 komentarzy:

  1. teraz nie mam za dużo czasu na czytanie ale i tak mnie tak jak Ciebie zdenerwowałaby ta ciągła żałoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej książki. Teraz nadrabiam zaległości :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki napisane lekkim językiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej się nie skuszę, dość takich książek mam na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żałoba żałobą, ale nie lubię gdy ktoś się nad sobą użala - więc bardzo prawdopodobne, że główna bohaterka i mnie mogłaby irytować swoim zachowaniem i podejściem. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie 😊 chętnie bym ją przeczytała, a jak jest wątek miłosny to na 100 % 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nierozsądnie, ale przyszła mi na myśl właśnie teraz książka "Cierpienia młodego Wertera" - bo choć autora darzę ogromnym szacunkiem i uwielbieniem, to w przypadku tej lektury też można cierpieć... niekoniecznie z empatii do głównego bohatera.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz

Dziękuję, że mnie zaobserwowałaś/eś

Zapraszam częściej :)