czwartek, 14 kwietnia 2016

Zielone laboratorium - balsam do ciała



Tak się składa, że w ostatnim czasie sporo przytyłam i w efekcie końcowym nabawiłam się paskudnego i nielubianego przez większość kobiet cellulitu. Moja skóra na udach wygląda bardzo nieestetycznie mimo, że ważę zaledwie 48 kg, to i tak TO widać! W jakieś cuda kremowe, balsamowe nie wierzę, bo bez diety i ćwiczeń to nic nam nie pomoże. Zaczęłam od przyjemnego z pożytecznym czyli jazda na rowerze z synkiem wzdłuż kanału Wisły. Gdy jest ciepło to wspaniała forma rozrywki dla mnie i malca i myślę, że jeśli ograniczę się trochę w jedzeniu przetworzonych rzeczy, jazda na rowerze i jakiś fajny balsam, to może coś z tego będzie. Tymczasem zapraszam na recenzję balsamu do ciała ujędrniająco - wzmacniającego, który pomaga w walce z cellulitem i rozstępami.


Szybko wchłaniający się balsam wzbogacony o formułę Body3 Complex™, skutecznie walczącą z cellulitem i rozstępami. Masło shea i proteiny owsa odżywiają i chronią skórę. Olejek i ekstrakt cytrynowy działają przeciwstarzeniowo, aktywując procesy regeneracji skóry.

  • Body3 Complex – wzmacniacz skóry o potrójnym działaniu, walczy z cellulitem i rozstępami jednocześnie zapewniając skórze jędrność.
  • Masło shea - posiada witaminy A i E, które odmładzają i chronią skórę przed wolnymi rodnikami, posiada właściwości ochronne - chroni skórę przed zimnem, wiatrem i mrozem.
  • Witamina E - wzmacnia i odbudowuje skórę. Poprawia głębokie nawilżenie skóry, przeciwdziałając przedwczesnej degradacji komórek będącej następstwem działalności wolnych rodników. Poprawia gospodarkę wodną naskórka i skóry właściwej, zapewniając tym samym miękkość i elastyczność skórze.
  • Ekstrakt cytrynowy - działa antyoksydacyjnie, czyli chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników; aktywuje procesy regeneracji i odnowy skóry; nawilża, zwiększa elastyczność i jędrność skóry; odżywia i rewitalizuje skórę zmęczoną i przedwcześnie starzejącą się.
  • Olejek z cytryny - działa bakteriobójczo, tonizująco, wybielająco oraz przeciwstarzeniowo, hamując rozkład włókien kolagenowych, blokuje działanie wolnych rodników.
  • Olejek z grapefruita – odżywia i regeneruje, zwęża pory, odświeża, tonizuje naskórek, działa przeciwzmarszczkowo.
  • Proteiny owsa – tworzą na skórze ochronny film, który chroni przed niekorzystnym oddziaływaniem czynników zewnętrznych, mają właściwości łagodzące stan zapalne.
  • Nie zawiera: SLES, SLS, ALS, PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych zapachów.
  • Nietestowany na zwierzętach – zgodnie z obowiązującym prawem.
  • Produkt dla wegan – nie zawiera surowców pochodzenia zwierzęcego ani odzwierzęcych zanieczyszczeń.
  • Przy produkcji kierowano się zasadami etycznymi i nie został wykorzystany żaden człowiek ani zwierzę.
  • Kupując ten produkt wspierasz Stowarzyszenie OTWARTE KLATKI

Jeśli chcecie zobaczyć dokładny skład wraz z opisem zajrzyjcie pod ten link, a tam jest wszystko pięknie opisane.  Również pod tym linkiem możecie zakupić ten balsam za ok 50 zł-250 ml.


Balsamik mieści się w bardzo wygodnej w użyciu buteleczce. Dozowanie ułatwia nam bardzo praktyczna pompka, która działa sprawnie i się nie zacina. Opakowanie jest przeźroczyste i tylko przyklejona jest na nim naklejka z podstawowymi informacjami. Moim zdaniem fajnie, bo możemy wizualnie kontrolować zużycie produktu. Zapach jest niby lekko cytrusowy, ale mi jakoś specjalnie nie przypadł do gustu. Jest taki nijaki, wolałabym kwiatową nutę. Ja lubię kiedy skóra pięknie pachnie, a tutaj tego nie doznamy, a szkoda. Konsystencja jest gęsta, nie spływa podczas aplikacji, szybko się wchłania, nie powodując lepkiej warstwy. Fajnym uzupełnieniem wizualnym są w balsamie malutkie drobinki niebieskie. Na drugim zdjęciu dokładnie je widać. Balsam się u mnie spisał bardzo dobrze. Świetnie nawilża skórę i to na długi czas. Nie uczula, jest bardzo wydajny i co najważniejsze skład ma bardzo naturalny. Bez obaw możemy go stosować nawet u dzieci. Tylko jak zwykle bedę marudzić, że jest drogi, ale jak kiedyś pisałam, takie czasy, że za kosmetyki naturalne trzeba słono zapłacić. Ja dzisiaj jestem na TAK! Ciekawa jestem czy podzielacie moją opinię czy wręcz przeciwnie?

Na razie efektów w walce z pomarańczową skórką nie zauważyłam, ale nie oszukujmy się, długa droga przede mną....

Pozdrawiam i życzę miłego i słonecznego dnia - takiego jak wczoraj :)


32 komentarze:

  1. Balsamy na cellulit raczej niedużo dadzą. Można poprawić jędrność ale pomarańczowa skórka nie zniknie :( tutaj to już bardziej zabiegi kosmetologiczne jeśli jesteś taka szvzuplutka :) mam żel do buzi z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nic z tej marki. A cellulit od samych balsamów nie ustąpi. Czasem nawet dieta nie pomaga. Ja ostatnio schudłam 6 kg, stosuję balsamy ujędrniające i antycellulitowe a on nadal jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie kuszą te kosmetyki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię produkty Zielonego Laboratorium :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm 50 zł za takie maleństwo, to nie aż tak tanio :) Nie ma to jaki oliwka dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sam balsam niewiele da, ale w połączeniu ze zdrowym żywieniem i ruchem powinien pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. opakowanie mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzę o produktach tej marki <3 kiedyś na pewno będą moje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ten balsam i z przyjemnością wykończyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dziękuję za odwiedziny na moim blogu :)
    Świetny wpis, jak również produkt. Bardzo fajnie się prezentuje.
    Pozdrawiam, liikeeme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Te drobinki się rozsmarowują? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba spróbuje , bo mam straszny problem z cellulitem i rozstępami:(
    Obserwujemy?:)
    madameeangela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie używam żadnego :) A jeden, śliczny zapcah, stoi i czeka na mnie xd
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  14. Te niebieskie drobinki są urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja teraz stosuje dużo balsamów :d

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze nie miałam kosmetyków z laboratorium lecz podziwiam ich działalność. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jestem fanką wszelkich balsamów, ale tej marki jeszcze nie testowałam :)
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Spodobały mi się niebieskie kuleczki ;) no i pompka, w cuda nie wiedzę, ale w dobry nawilżacz tak :) szkoda, ze zapach taki sobie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Wygląda ciekawie, nie spotkałam się jeszcze z tą marką ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. Czaję się na kilka rzeczy z tej firmy. co do cellulitu to u mnie najlepiej spisywał się balsam z Clareny z wyciągiem z pieprzu Cayen. Może nie zlikwidował, ale wyraźnie zmniejszył. Plus masaże bańką :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na szczęście nie mam celluitu

    OdpowiedzUsuń
  22. Sporo dobrego czytam na temat tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawi mnie ta marka, ale jeszcze nie miałam okazji nic z niej testować :) Życzę powodzenia w dalszej walce z cellulitem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zielone Laboratorium bardzo mnie ciekawi. W walce z cellulitem polecam jeszcze szczotkowanie ciała na sucho :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie ukrywam, że mam ochotę na kosmetyki z tej firmy :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ich czekoladowy balsam jest bardzo fajny. pachnie mocno czekoladą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz

Dziękuję, że mnie zaobserwowałaś/eś

Zapraszam częściej :)