środa, 20 kwietnia 2016

Brązowa glinka z dodatkiem olejku paczulowego



Jak Wam mija kobitki dzisiejszy dzień? U nas jest w miarę słonecznie, ale dość chłodno. Wczoraj posadziłam wszystkie nowe krzewy, które kupiłam i dzisiaj odczuwam skutki w postaci bólu mięśni. Jak zaczną krzewuszki kwitnąć z pewnością pokażę je na blogu. Dzisiaj z kolei chciałabym pokazać wam kolejny kosmetyk od logony. Jest to brązowa glinka z dodatkiem olejku paczulowego, która ma szerokie pole zastosowania. Wypróbowałam ją na kilka sposobów. Zapraszam do lektury :)

**Bogata w minerały czysto naturalna glinka. Polecana szczególnie do mycia ciała i skóry twarzy: mieszanej, tłustej, trądzikowej lub zanieczyszczonej oraz do mycia włosów, szczególnie przy wrażliwej skórze głowy, a także skłonnej do przetłuszczania i łupieżu. Włosy łatwo się rozczesują, są miękkie, gładkie i lśniące. Nie zawiera substancji pieniących. 

Zastosowanie: zwilżyć skórę lub włosy i wmasować niewielką ilość. Poddać krótkiemu działaniu; spłukać dokładnie ciepłą wodą. Stosując jako maseczkę - pozostawić na 10 minut.

Produkt wegański, bezglutenowy. Nie zawiera środków konserwujących. 

Nie testowany na zwierzętach.**



Składniki 
Aqua (Water), Hectorite, Parfum (Essential Oils), Glycerin, Alcohol, Melia Azadirachta Extract, Pogostemon Cablin Oil, Citric Acid, Linalool, Limonene



Z takim kosmetykiem to ja miałam pierwszy raz w życiu styczność i ogromnie byłam ciekawa jak się u mnie spisze pod wieloma względami. Producent zaleca ją do mycia włosów, jako peeling i jako maseczkę czy myjadło do ciała. Ja spróbowałam ją na wszystkie sposoby, które powyżej wymieniłam. Zanim dokładnie napiszę jak się u mnie preparat spisał, wspomnę jeszcze o opakowaniu i innych przyziemnych sprawach. Opakowanie jest w formie zwykłej tuby z otwarciem na zatrzask. W tym przypadku jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Kolor tubki jest beżowo - biały. Zapach glinki jest męski i lekko miętowy. Przypomina mi wodę kolońską. Konsystencja średnio gęsta, w kolorze brązowym z małymi drobinkami ścierającymi.

Włosy - tutaj musiałam ją spróbować, ale jestem pod tym względem rozczarowana. Glinka wcale nie umyła moich włosów, a dodatkowo je oblepiła czymś dziwnym. Moje włosy były dziwnie klejące i mega obciążone. Od razu na drugi dzień poszłam umyć głowę czymś normalnym. Nie wiem dlaczego się tak stało. Robiłam wszystko wedle instrukcji, a tu taka niespodzianka. Także do włosów nie nadaje się w moim przypadku. 

Plusy
Przyjemny zapach
Wygodne opakowanie

Minusy
Oblepia włosy i odciąża zamiast oczyszczać
Ciężko się rozprowadza na włosach. Jeśli, ktoś ma długie i grube tak jak ja, to ciężka sprawa...

Skóra - do mycia ciała glinka sprawiła się bardzo dobrze. Delikatnie myje, masuje ciało, dzięki swoim delikatnym drobinkom i dodatkowo działa odświeżająco i oczyszczająco. Skóra jest oczyszczona, wygładzona i przyjemna w dotyku. W końcowym efekcie kosmetyk zużyłam jako myjadło do ciała i maseczkę do twarzy.  Skóra na buzi jest również wygładzona, oczyszczona i miła w dotyku.

Plusy
Nie wysusza
Nie podrażnia
Wygładza skórę
Oczyszcza z nadmiaru sebum oraz innych zanieczyszczeń

Minusy
Brak

Ciekawa jestem jak zawsze co sądzicie o tej glince :)

Glinka kosztuje coś w granicach 33 zł. 
Zakupić możemy ją za pośrednictwem sklepu internetowago Bio Natura.

Pozdrawiam :)


32 komentarze:

  1. mogliby dać większą tubkę jak na tak szerokie zastosowanie. chętnie bym ją do mycia ciała wypróbowała^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne , tyle że ja nie lubię kosmetyków, ktore trzeba spłukiwac, oj męczące zwłaszcza przy długich włosach. A co do krzewuszek uwielbiam je :-), oj pamiętaj one strasznie dużo miejsca potrzebują :-) rosną jak na drożdżach i do tego cudownie kwitną. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem kochana, że dużo miejsca potrzebują krzewuszki ponieważ posadziłam je wzdłuż płotu, aby utworzyły taki żywopłot. Zobaczymy jak urosną. Chciałam odgrodzić się ciut od sąsiadów ponieważ mają tam nieskoszoną trawę i tak nie bardzo to wygląda.

      Co do spłukiwania to było dość męczące.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Żywopłot z krzewuszek będzie piękny :-) no widzę że mamy podobne gusta co do kwiatów :-) super. Bo w sprawach kosmetyków to raczej lipa wole kwiatki :-)

      Usuń
    3. Już nie mogę się doczekać kiedy zakwitną. Posadziłam Red Princa.

      Usuń
  3. Na pewno by mi się spodobała ;) Od dawna ciekawią mnie kosmetyki Loogona :);

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę ten produkt, ale podoba mi się, choć szkoda działania na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jakoś średnio przepadam za glinkami ale myślę ze tę bym polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością wykorzystałabym ją jako maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że na włosach się nie sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie potrafię się przekonać do glinek...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam tego produktu ale jesli będę miała to do włosów napewno nie zastosuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam nigdy glinek, może czas wypróbować
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  11. Na włosy bym jej pewnie nie użyła ale na twarz czy ciało jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię glinki ale brązowej jeszcze nie miałam :)
    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubie glinki, ma fajny krótki skład :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Glinki i włosy to nie jest dla mnie dobre połączenie. Jakoś tego nie czuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny kosmetyk. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Odważna jesteś, że dałaś to na włosy, ja bym się bała :P Ale produkt sam w sobir wygląda ciekawie. Ja jednak wolę glinki sobie sama przygotować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Liczyłam na to, że mi je choć troszkę oczyści, a tu taka niespodzianka.

      Usuń
  17. Jestem zaskoczona, że tobie ona pachnie miętą. ona tak daje po nosie paczulą, że ja nie dałam rady jej używać, a ponadto robiła mi buraka z twarzy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz

Dziękuję, że mnie zaobserwowałaś/eś

Zapraszam częściej :)