poniedziałek, 29 lutego 2016

Peeling do ciała camellia japońska - cosmepick



Matko, jak dzisiaj jest ponuro na dworze. Taka szaruga, deszcz, że nic mi się kompletnie nie chce robić. Niestety z samego rana musiałam jechać do dentysty z zębem. Stres co nie miara :) Poza tym u nas nudno i bez żadnych rewelacji. Tak sobie siedząc w domku, postanowiłam naskrobać dla Was kilka zdań na temat fajnego peelingu do ciała od Cosmepick.


Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie 3 olejów - z kamelii japońskiej, słodkich migdałów oraz winogron. Wspomaga wyszczuplanie oraz odżywia i doskonale wygładza ciało. Wyselekcjonowane kryształki cukru usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i jędrność skóry. Regularne stosowanie peelingu do ciała zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, a zniewalający orientalny zapach relaksuje zmysły, odpręża umysł i wyraźnie poprawia nastrój.

Cena i dostępność
Za 200 ml produktu zapłacimy ok 17 zł. Myślę, że cena jest w porządku, a dostępny jest np. w sklepie internetowym Cosmepick.


    SKŁADNIKI AKTYWNE:
  • olej winogronowy
  • olej ze słodkich migdałów
  • dongbaek (tsubaki) oil
  • floral nectar

Taki kosmetyk zawsze jest w mojej łazience obowiązkowo. Peeling jest moim i od niedawna mojego męża ulubionym kosmetykiem. Przynajmniej raz w tygodniu stosuję takiego typu preparaty na swoje ciało. Lubię kiedy jest ono gładkie i jędrne, a mój małżonek od czasu do czasu używa je do rąk. Czasami przy pracach domowych, pobrudzi sobie jakimś klejem dłonie i prosi mnie, abym mu dała jakiś dobry zdzierak. Podaję mu zazwyczaj jakiś o grubszych drobinkach ścierających i Marek jest wtedy zadowolony. Ponieważ wszelkie zanieczyszczenia na dłoni znikają, a ja jestem zadowolona z innych powodów niż klejące ręce...

Peeling mamy umieszczony w zwykłym, plastikowym i odkręcanym słoiczku. Szata graficzna bardzo mi się podoba i przyciąga wzrok. W praktyce jak to zwykle bywa nie sprawia żadnego problemu. Dodatkowo całość mamy zabezpieczoną pozłotkiem. Dzięki temu zabezpieczeniu mamy pewność, że nikt go nie otwierał i nie niuchał. Wiem, że to błahostka, ale jak dla mnie ma to istotne znaczenie i doceniam takie szczegóły. Peeling ma bardzo fajny, delikatnie kwiatowy zapach. Drobinki ścierające są średniej grubości, które szybko nie rozpuszczają się podczas masażu i bardzo dobrze sobie radzą ścierając martwy naskórek. Skóra staje się wygładzona, bardziej napięta i elastyczna. Pewnie większość z Was się zastanawia czy ma w składzie parafinę. Tak ma ją, ale powiem szczerze, że nie zostawia zbyt tłustej warstwy. Osobiście mi ona wcale nie przeszkadza.  Jestem z niego zadowolona. Jest w przystępnej cenie, pięknie pachnie, drobinki są fajne i ma super zapach. Jak dla mnie spoko i  szczerze polecam :)

Pozdrawiam serdecznie :)

15 komentarzy:

  1. Kto smaruje ten pięknieje ;D Dobre!
    Lubię peelingi ;) ale ostatnio wierna jestem kawowemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda zachęcająco, ostatnio bardziej zwracam uwagę na regularne peelingowanie ciała i skóra jest o niebo lepsza:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No no spodobał mi się i to bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy peeling, lubię mocniejsze zdzieraki do ciała:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Peelingi uwielbiam, ten wizualnie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez lubię gdy kosmetyki mają foliowe zabezpieczenie. Kosmetyk bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna konsystencja, przydałby się na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale kolor! już czuje zapach i rozbudzam się do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla zapachu bym poznała :). Też zwracam uwagę na tego typu zabezpieczenia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz

Dziękuję, że mnie zaobserwowałaś/eś

Zapraszam częściej :)