czwartek, 11 czerwca 2015

Marzenia o płaskim brzuchu...


Kolejny artykuł, który chcę poświęcić na swoje przemyślenia. Tym razem dotyczące innej zmory kobiet, tzw. oponki. Chyba większość z nas chciałaby mieć płaski brzuch. Nie wszyscy mają takie szczęście jak jedna z moich koleżanek, która otrzymała genetyczny dar jedzenia niemal wszystkiego bez efektu mięśnia piwnego. Co więcej, zbliża się sezon plażowy także coraz ciężej będzie nam zatuszować nasze choćby nawet najmniejsze dodatkowe centymetry kwadratowe. Jakie zatem stosujemy taktyki w tej odwiecznej walce?

Przede wszystkim zaczynamy od diety. Zapominamy o głodówce, która zachęca nasz organizm do odkładania materiału w razie gdyby znowu miałoby nam zabraknąć POTRZEBNEJ energii. Wykluczamy to, co wzdyma, czyli np. fasola, groch, kapusta, a zamiast tego jemy produkty bogate w błonnik: ciemne pieczywo, surowe warzywa, itd. Jemy małe posiłki, ale za to często. Rezygnujemy z napojów gazowanych, potraw smażonych, mocno solonych, i tak dalej i tak dalej…

Następnym krokiem są oczywiście ćwiczenia. I nie pomagają tutaj jedynie brzuszki. Co więcej, jeśli ćwiczymy codziennie same mięśnie brzucha, nie mają one czasu na regeneracje. Także potrzebny jest zdrowy rozsądek, czyli co jakiś czas odpoczynek i dodatek treningu cardio: szybkie spacery, bieganie, pływanie, lub coraz bardziej popularna i bardzo korzystna nie tylko dla wszystkich partii ciała, ale także dla naszego portfela i środowiska, jazda na rowerze.


Nie można zapomnieć o różnych trikach formujących naszą figurę. Bielizna wyszczuplająca i dobrze dobrany krój obrania pomagają jedynie do momentu wyjścia na plażowy skwar. Zaraz potem stosujemy zasadę wpajaną nam od małego: „nie garb się!”. To prawda, że kiedy się prostujemy skóra na brzuchu jest bardziej rozciągnięta, dzięki czemu ta partia ciała wygląda korzystniej. Dodatkowo wciąganie brzucha zmniejsza go optycznie, a przy jakimkolwiek ruchu wzmacniamy jego mięśnie.

Po tych wszystkich, usilnych zabiegach, możemy nawet odwoływać się do ingerencji medycznej. Musimy się jednak liczyć z konkretnymi wskazaniami co do wybieranego zabiegu i oczywiście jego kosztów oraz warunków. Więcej na temat plastyki brzucha możecie poczytać tutaj: https://www.tourmedica.pl/artykuly-medyczne/metody-usuwania-tkanki-tluszczowej-z-brzucha-rodzaje-zabiegow/ 

Każda z nas wybiera sposoby bardziej lub mniej radykalne, ze zróżnicowanymi efektami. Bo przecież różnimy się między sobą rodzajami figury, przemianą materii, stylem życia, możliwościami, siłą woli, wyznawanymi wartościami, itd. Nie ma więc jednego idealnego rozwiązania dla wszystkich. A no właśnie. To też prowadzi do chyba nie do końca odkrywczego spostrzeżenia, że każda z nas jest wyjątkowa, niepowtarzalna. Możemy mieć podobne figury, ale nigdy takie same.


Często staramy się dorównać już nawet nie modelkom, ale sobie nawzajem, widząc się na ulicy. Jednej zazdrościmy zgrabnej talii, innej pięknych włosów, albo zgrabnych nóg. Nie biorąc pod uwagę, że my także możemy być tą osobą, której zazdroszczą.

W tym momencie chciałbym zachęcić was do małej zmiany motywacji, albo raczej odwrócenia kolejności w swoich dążeniach. Zamiast podejmować działania w walce o płaski brzuch, żeby nie wstydzić się wyjść na plażę, najpierw dostrzeżmy to, co nam się w sobie podoba i podkreślajmy to. Zamiast wykorzystywać całą swoją energię na tuszowanie niedoskonałości, użyjmy ją na wyeksponowanie naszych „mocnych stron”. Dopiero potem zajmijmy się dopracowywaniem szczegółów, takich jak miejscowe defekty.

To poprawi nasz stosunek do samych siebie, czyli naszą samoocenę, a przy tym zmotywuje o wiele skuteczniej niż nieustanne wypatrywanie w lustrze kolejnych, dodatkowych centymetrów kwadratowych na brzuchu. Uwierzcie mi, nie jestem obojętna na niedociągnięcia w swojej budowie, ale zdrowe podejście to podstawa. O wiele łatwiej „dopracowywać” swoje ciało, żeby czuć się coraz lepiej, niż robić wszystko, żeby dopiero zacząć się sobie podobać. Bo i tak zawsze znajdzie się coś, co znowu będzie trzeba zmienić.

Powodzenia!

22 komentarze:

  1. los chyba jakoś sprawił, że akurat na dzień dobry przeczytałam ten artykuł :) mam 3 tygodnie aby trochę się wyszczuplić ale jakoś mi to nie idzie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzuszek to moja zmora, skorzystam z rad :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie mogę się zmusić do ćwiczeń i diet, a na wakacje przydałoby się schudnąć choć parę kg :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o tak tez mam marzenie o płaskim brzuchu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się - "zdrowe podejście to podstawa" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaski brzuch to moje marzenie, trzeba chyba bardziej postarać się i ćwiczyć na razie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. masz 100% racji, zdrowe życie, odpowiednia dieta, ćwiczenia to podstawa, w praniu wychodzi jednak gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat znowu zachorowałam, więc brzuch sam zrobił się płaski ;) ( dieta lekko strawna i leki od gastroenterologa tak na mnie działają; ))

    OdpowiedzUsuń
  9. I nie zapominajmy, że nie trwa to tydzień, albo dwa, bo to proces długotrwały ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem w trakcie działania :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ach ta oponka też ją mam, choć po mału schodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem po dwóch ciążach i moja skóra bardzo straciła swoją elastyczność. Niestety nie każda dieta i ćwiczenia są w stanie przywrócić takim skórom swoją idealną elastyczność....Skóra skórze nierówna. Jestem w trakcie działania oby udało się wrócić do stanu z przed ciąż ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie umiem własnie brzucha się pozbyć ;p tzn ujędrnić go ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. te marzenia o płaskim brzuchu spędzają pewnie sen z oczy nie jeden z kobiet,czasami ta walka z dodatkową warstwą tłuszczu jest jak walka z wiatrakami,warto najpierw polubić siebie i w pełni zaakceptować nawet tę oponkę a po pewnym czasie może nawet stać się seksowna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. oj, mi by się trochę cwiczeń przydało

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzuszek jest, ale za mało motywacji, żeby to zmienić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz

Dziękuję, że mnie zaobserwowałaś/eś

Zapraszam częściej :)