sobota, 25 lutego 2017

Męskim okiem: Woda toaletowa Entirety Today For Men


Zapach orientalno - paprociowy


Nuta głowy: nektar kokosowy, imbir, anyż

Nuta serca: paczula, karambola, cedr

Nuta spodu: fasolka tonka, wanilia, cedr marokański



Zapachy firmy Luxure można nabyć przez internet oraz w mniejszych sklepikach osiedlowych.
Za 100 ml zapłacimy coś w granicach  24 zł.


Dzisiaj kochani, post o męskim zapachu jaki Luxure całkiem niedawno wypuściło. Mój mąż bardzo lubi mieć jakiś dobry i ładny zapach, a i ja lubię, kiedy ładnie i świeżo pachnie. Dzisiaj chcę trochę wam opowiedzieć o tym zapachu, ale i przytoczę kilka zdań mojego lubego.

Entirety ma bardzo prosty flakon, który jakoś specjalnie nie zwraca na siebie uwagi. Świeci on prostotą i delikatnością. W praktyce też nie sprawia problemu. Atomizer działa sprawnie i nie zacina się. Wizualnie prosto i schludnie.

Po pierwszym spotkaniu z tą wodą toaletową, moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Zapach tuż po pierwszym zetknięciu ze skórą jest dość mocny i dopiero po pewnej chwili przeistacza się coś bardziej delikatniejszego, aczkolwiek z pazurem. Entirety jest zapachem, który jest raczej dedykowany facetom po 30-tce. Jest on zdecydowany, intensywny, ale czuć w nim też pewną rześkość.  Tak bym go w skrócie opisała, ale wiecie co nas bardzo zaskoczyło w nim? Jego trwałość! Woda utrzymuje się praktycznie bite 6 godzin. No powiem szczerze, że pierwszy raz się spotkałam, aby męska woda toaletowa, tak długo pachniała. No tutaj wielki szacun dla producenta.

Mój małżonek polubił się z nim i używa go w miarę regularnie, ale muszę mu przypominać, no nie ma takiego nawyku, jak my kobiety, że musi się perfumować przed wyjściem. Mimo wszystko zapach zasłużył na naszą pochwałę. Ciekawa jestem czy już go znacie?


Pozdrawiam cieplutko!


piątek, 24 lutego 2017

Fiszki podróżnicze Beaty Pawlikowskiej i moja nauka angielskiego


Dość dawno temu, miałam okazję się bliżej przyjrzeć fajnym fiszkom podróżniczym Beaty Pawlikowskiej do nauki języka angielskiego. Niestety, ale mój angielski dość mocno kuleje i dlatego zdecydowałam się na taką pomoc naukową, ale czy taka forma nauki się spisuje?


Na początku uczyłam się ich z wielkim zapałem i powiem szczerze, że taka forma fajnie się spisuje ponieważ sama decydujesz ile zdań chcesz się nauczyć i tak naprawdę jadąc do pracy zabierasz przykładowo 5 fiszek do torebki i w drodze sobie powtarzasz. Nie trzeba targać rozmówek czy podręcznika (słownika). Nauka za pomocą małych tekturowych karteczek jest jak najbardziej na plus, aczkolwiek wolałabym chyba jeszcze np. fiszki kulinarne, ot takie moje małe zboczenie zawodowe :)


Fiszki bardzo polubiliśmy z mężem. Uczymy się większości zwrotów, ale np. zdanie, że mam czarną febrę, to już nie przejdzie....

Cieszę się ogromnie, że trafiły one do mnie, ponieważ dzięki temu nawet mój małżonek chętniej po nie sięga i wzajemnie się odpytujemy. Jeśli nie mieliście styczności z fiszkami to żałujcie! Ponieważ jest to fajna sprawa, a ja polecam je z czystym sumieniem :)

Takie pudełko - koszt ok 39 zł. Do kupienia w hit saloniku.


Ciekawa jestem co sądzicie o takiej formie nauki języków obcych?

Pozdrawiam :)