wtorek, 6 grudnia 2016

U mnie też był Święty Mikołaj! Nowości marki Delia Cosmetics!


Cześć! No i są już te wyczekiwane Mikołajki. Zapewne, każdy z nas lubi dostawać prezenty, a jak dla nas blogerek kosmetycznych prezent w postaci kosmetyków, to ogólnie szał. Dokładnie wczoraj mnie odwiedził Mikołaj z piękną paczuszką wypełnioną po brzegi kosmetykami, od marki Delia Cosmetics. Kosmetyki bardzo ciekawe i zapraszam do oglądania zawartości pudełeczka.

A zapomniałam jeszcze, mamusie dałyście już prezent? Czy czekacie do wieczora? My już po, a Maja od samego rańca lata jak nakręcona, bo dostała swoją ukochaną Cadence, a Kubuś swoje BUM BUM - czyli w przetłumaczeniu na nasze - samochodziki straży i tak mam dzień z głowy, bo nie odstępują zabawek na krok, a jak tam u was sprawa wygląda?


Co tam się kryje ciekawego??


O i jakiś liścik nawet się znalazł :)


Zaczynamy! Nowości pomadkowe kolor extra czerwony ( 118 ), Kolor tak jakby wpadający w brąz ( 120 ), oraz nietypowy czarny kolor ( CG L01 ). Najbardziej wpadła mi w oko czerwień i niby brąz, ale nie wiem co z czernią? No i jak, która się wam spodobała?



Trzy nowe warianty kolorystyczne lakierów do paznokci, szary ( TC15), lekkie złoto ( TC16 ) oraz granat ( TC14 ). Kolory prześliczne i takie na czasie.


Tutaj jeszcze w przybliżeniu.


Kolejna nowość zmywacz w gąbce. Nigdy takiego nie miałam i byłam zawsze ciekawa jak się spisują takie cudaki, a tutaj taka niespodzianka. 
Już wczoraj go sprawdziłam i powiem szczerze, że fajna sprawa z nim :)


Na koniec mamy mix różnego rodzaju kredek do oczu: czerń, brąz, zieleń i szary. Jak dla mnie bardzo fajne kolory - takie jak lubię.


I to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że i u was będzie Mikołaj :)

Pozdrawiam wszystkich cieplutko, bo na dworze zimno jak cholera :)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

My precious / Luxure / zapach czyście elegancki i niepowtarzalny!


Witam! Jak tam mija wam kochani poranek? U san na minusie, zimno jak cholera, a do tego jestem chora. Dopadło mnie zapalenie oskrzeli wraz z zatokami. Takie dziadostwo się przyczepiło, że na antybiotykach lecę, ale już jest odrobinkę lepiej i postanowiłam sklecić kilka zdań z rana. Całkiem niedawno otrzymałam kolejną porcję ciekawych nowości od Luxure. Otrzymałam kilka zapachów, ale o tym już wiecie, bo organizowałam rozdanie. Było dość sporo zgłoszeń i paczuszka z wygraną już dostała wysłana do zwyciężczyni i powinna dzisiaj już u niej być. Mam nadzieję, że jej zapachy przypadną do gustu.

Dzisiaj zaprezentuję nowość od Luxure, a mianowicie wodę perfumowaną MY PRECIOUS.


My Precious jest zapachem szyprowo - owocowym, a jego nuty to:

Nuta głowy: truskawka, gruszka, malina, kalabryjska bergamotka, calone, pomarańcza, tangerynka
Nuta serca: bieluń, piwonia, kwiat pomarańczy, jaśmin wielkolistny, jaśmin chiński
Nuta spodu: liść indonezyjskiej paczuli, białe piżmo, ambroksan, wanilia, paczula, cedr, mech

Perfumy są dostępne w wielu drogeriach internetowych oraz w mniejszych sklepikach osiedlowych. Cena za 100 ml - ok 24 zł. Jeśli masz ochotę poczytać więcej o zapachach marki Luxure, zajrzyj na stronę.


Wodę mamy umieszczoną w kwadratowym flakoniku z uroczą czarną kokardką. Całość bardzo fajnie i zachęcająco wygląda i powiem szczerze, że podoba mi się opakowanie jak i szata graficzna. Niby świeci prostotą, ale jednak, ta kokardka robi swoje. Atomizer działa bardzo sprawnie i dobrze rozpyla perfumy na ciało. Ciekawa jestem czy flakonik też się wam podoba tak jak mi?

My Precious - tuż po zetknięciu ze skórą, jest lekko słodki, ale dopiero jakiś czas później wyczuwam kolejne nuty kwiatowe. Całość jest bardzo tajemnicza, zmysłowa i elegancka. Ta woda perfumowana utrzymuje się u mnie ok 5 godzin. Myślę, że wynik nie jest zły - prawda? Musze jeszcze wspomnieć, że ten zapach jest bardzo wytworny, kobiecy, ciepły i otulający. Idealnie pasuje na wieczorne wyjścia, bo raczej w ciągu dnia mogą być leciutko za ciężkie, ale to też zależy, kto co lubi. Ja zdecydowanie na co dzień, wolę troszkę lżejsze zapachy. My Precious jest listopadową nowością Luxure i w sumie dużo o nich nie poczytamy w internetach. Moim zdaniem zapach jest bardzo udany i tak naprawdę został z resztą moich ulubieńców perfumeryjnych. Stoi sobie dumnie z całą armią w etażerce. Oczywiście jestem ciekawa waszych opinii o tym produkcie i czy zainteresowały was jej nuty zapachowe. Czekam z niecierpliwością na komentarze poniżej :)

Pozdrawiam wszystkich :)

sobota, 3 grudnia 2016

Czy krem do rąk od Nacomi faktycznie mi odmłodził dłonie?


Napewno wiecie, że jestem maniakiem perfumeryjnym, ale mam również wiele innych dziwnych upodobań kosmetycznych. Jednym z nich są kremy do rąk. Uwielbiam je testować na sobie i zawsze mam kilka tubek w zapasie. Jakiś czas temu wzięłam w obroty odmładzający krem do rąk od Nacomi z olejkiem arganowym, z olejkiem ze słodkich migdałów i d-penthenolem. Kiedyś miałam inną wersje i super się u mnie spisał, ale czy ten wariant, też tak dobrze się spisał? Czytajcie dalej moją opinię o tym odmładzającym cudaczku...

/// Arganowy krem do rąk Nacomi jest naturalnym kosmetykiem, posiadającym liczne właściwości aktywujące procesy regeneracji naskórka. Regularne stosowanie kremu do rąk pozwala uzyskać długofalowe, trwałe efekty - wizualnie odmładza skórę, koryguje drobne zmarszczki i przebarwienia, wzmacnia i uelastycznia skórę. Krem skierowany jest dla dojrzałych kobiet pragnących skorygować oznaki starzenia się skóry, oraz dla młodszych dziewczyn mających problemy ze skórą suchą (zwykle skłonną do przedwczesnego starzenia się ///



Składniki: Aqua, Caprylic/ Capric Triglyceride, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Cetyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Panthenol, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium Lauroyl Glutamate, Dehydroacetic Acid.   Główne składniki: olejek arganowy, olej ze słodkich migdałów, witamina E, panthenol.

Krem dostępny jest w wielu drogeriach internetowych oraz bezpośrednio na stronie producenta Nacomi
Koszt tubki o pojemności 75 ml - 14 zł.




Tak naprawdę to średnio wierzę w zapewnienia tego typu, że coś mi dłonie czy twarz odmłodzi. Takie obietnice producenta zawsze traktuję z przymrużeniem oka. Nie oszukujmy się - czas leci i nic tego nie powstrzyma, nawet cuda kremy.

Krem odmładzający Nacomi mieści się w 75 ml tubce, koloru białego z niebieską nalepką. Ich kremy mają takie same opakowania, tylko nalepki informacyjne mają inne. Otwarcie się nie zacina i działa bez zarzutu. Całość delikatnie i skromnie się prezentuje. Konsystencja kremu jest idealna, nie za gęsta, nie za rzadka. Krem bardzo dobrze i szybko się wchłania, nie tworzy tłustej i lepkiej warstwy. Zapach jest dość mocno perfumowany, długo utrzymuje się na skórze. Bardzo lubię kiedy krem do rąk ładnie i długo pachnie. Ten sobie napewno zapulsował.

Działanie, bo to też jest bardzo ważne, prócz zapachu i konsystencji, oceniam bardzo dobrze. Jak wcześniejsze warianty się u mnie spisały, tak i ten nie odstępuje im na krok. Mimo, że krem szybko się wchłania, pięknie pachnie, to do tego świetnie nawilża dłonie, na bardzo długi czas, skóra jest wygładzona, delikatna i przyjemna w dotyku. Zdecydowanie przynosi ulgę spierzchniętym dłoniom. Jestem pewna, że dzięki olejkom skóra stała się trochę odżywiona i bardziej elastyczna. Powiem wam szczerze, że jestem naprawdę zadowolona z tego kremu i polecam go wypróbować, a napewno będziecie z niego zadowolone. Ja zamierzam wypróbować jeszcze inne dwa warianty, ale to z czasem, bo mam jeszcze zapasy. O odmładzaniu nic nie napiszę, bo wiadomo. Ciekawa jestem co sądzicie o nim i czy byście się skusiły na jedną tubeczkę?


Pozdrawiam :)